Instytut Badań Zmian Społecznych Partner portalu

“Nowa normalność” po koronawirusie

23 kwietnia Autor: ZmianySpoleczne.pl

Koronawirus zmienił nie tylko nasze obecne życie. Strach przed zakażeniem, niepewność i nowe nawyki pozostaną z nami jeszcze na długo. Nikt nie mówi już o “powrocie do normalności”, ale o wymyśleniu tej normalności na nowo.  Jak więc będzie wyglądała ta nowa rzeczywistość i jak powinniśmy się do niej przygotować?

Nowa normalność, czyli… budowanie samemu swojego poczucia bezpieczeństwa

Własny samochód, rower, kawałek ogródka, a nawet własnoręcznie upieczony chleb to dziś tylko niektóre rzeczy, które budują namiastkę bezpieczeństwa i kontroli. Pierwszym krokiem będzie zapewnienie sobie i swoim bliskim opieki zdrowotnej na satysfakcjonującym nas poziomie. Jak pokazują dane z raportu „Jaka będzie Polska po epidemii”, przygotowanego dla portalu ZmianySpołeczne.pl, 13,0% badanych, którzy do tej pory mieli jedynie państwowe ubezpieczenie zdrowotne zadeklarowało, że po zakończeniu pandemii zacznie korzystać z prywatnej opieki medycznej.

Stosunek do opieki medycznej po epidemii

Korzystam z prywatnej opieki medycznej i dalej zamierzam
Korzystam z prywatnej opieki medycznej, ale planuję zrezygnować
Nie korzystam z prywatnej opieki medycznej, ale zamierzam
Nie korzystam z prywatnej opieki medycznej i nie zamierzam

Chętniej będziemy sięgać również po samochody osobowe, które są gwarantem bezpiecznej podróży do pracy czy na zakupy. Mimo zapewnień o systematycznym odkażaniu pojazdów komunikacji miejskiej, już teraz częściej wybieramy samochód prywatny lub wypożyczony i zwyczajów tych nie zmienimy. Zgodnie z raportem taką odpowiedź wskazało blisko ¾ respondentów. Natomiast kolejne 4,8% badanych po pandemii przesiądzie się z transportu publicznego do pojazdów osobowych.

Czym będziemy przemieszczać się po epidemii?

Najczęściej korzystam z samochodu i dalej zamierzam
Najczęściej korzystam z samochodu, ale planuje z transportu publicznego
Najczęściej korzystam z transportu publicznego i dalej zamierzam
Najczęściej korzystam z transportu publicznego, ale planuje z samochodu

Nie chodzi w tym wszystkim wyłącznie o kwestie zdrowotne czy bezpieczeństwo, ale o możliwość decydowania. W ostatnich dwóch miesiącach doświadczyliśmy tego, że z dnia na dzień pewne wspólne rzeczy mogą nie być dostępne lub być dostępne w ograniczony sposób. Okazało się, że lepiej mieć prywatny samochód, niż jeździć komunikacją, własny rower zamiast miejskiego, w świecie gdy każdego dnia pojawiają się nowe ograniczenia, kawałek czegoś swojego, na co mamy wpływ, ma też wartość terapeutyczną.

Nowa normalność, czyli… koniec zakupów „po drodze”

Dużą zmianą społeczno-gospodarczą, która odmieni naszą dotychczasową rzeczywistość, będzie także sposób, w jaki robimy zakupy spożywcze. Naszą „nową normalnością” będą przemyślane wcześniej zakupy i posiłki planowane z kilkudniowym wyprzedzeniem, tak by jak najrzadziej wychodzić do dużych supermarketów. Przed wyjściem standardem stanie się również robienie listy zakupów, dzięki czemu w sklepie spędzimy mniej czasu.

Ograniczymy także zakupy impulsywne, czyli te robione „przy okazji” albo „po drodze” w małych sklepach na osiedlach czy w blokach, w którym mieszkamy. Będzie to duża zmiana w stosunku do tego, jak do tej pory korzystaliśmy z usług sieci takich jak Żabka czy Carrefour Express, których plan biznesowy opierał się na klientach przychodzących po wodę, szybką przekąskę czy papierosy, bo akurat się skończyły, a sklep był po drodze. Nasza chęć ograniczenia kontaktu z innymi spowoduje, że zakupy staną się czynnością dobrze zaplanowaną, do której trzeba się wcześniej odpowiednio przygotować.

Jednocześnie zyskiwać będą średnie sklepy o dużym asortymencie, ale małej powierzchni, w których będziemy mogli zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne artykuły spożywcze czy chemię domową, ale nie spotkamy tam takich tłumów, jak w sklepach wielkopowierzchniowych.

Nowa normalność, czyli…zamiast do galerii będziemy chodzić do indywidualnych salonów

Niespodziewanymi ofiarami koronawirusa w Polsce mogą stać się oblegane do tej pory galerie handlowe. Ich przyszłość będzie uzależniona od wielu czynników, zarówno tych społecznych jak i gospodarczych.

Po pierwsze, podobnie jak w przypadku sklepów spożywczych, nie można zakładać, że po zakończeniu pandemii Polacy ruszą tłumnie do galerii. Strach przed zakażeniem oraz niechęć do przebywania w dużych skupiskach ludzi spowoduje, że zastanowimy się trzy razy zanim zdecydujemy się pójść na zakupy. Problemem mogą stać się także ograniczenia i restrykcje, jakie najprawdopodobniej jeszcze na długi czas zostaną nałożone na galerie w celu ograniczenia możliwości transmisji wirusa. Przez te obostrzenia i mniejszą liczbę klientów, same sklepy być może będą chciały przenieść się w inne lokalizacje, mniej tłumne i z większą rolą właściciela sklepu kiedy może otworzyć swój sklep, a kiedy nie. To z kolei pociągnie za sobą pozostałe biznesy ulokowane w centrach handlowych jak kawiarnie, kina, usługi. 

Konsekwencją obostrzeń i mniejszej liczby klientów, którzy po pandemii będą skłonni korzystać z usług galerii handlowych, może być decyzja o przeniesieniu sklepów z drogich lokali w nieopłacalnych galeriach handlowych na zewnątrz, gdzie dzięki poczuciu bezpieczeństwa szybciej zdecydujemy się na zakupy. W ten sposób wrócimy do koncepcji ulic targowych, popularnych w większości krajów Europy.

Nowa normalność, czyli… częstsza praca zdalna

Pandemia koronawirusa przyniesie także ogromne zmiany w sposobie pracy i organizacji wielu firm. Jak można przeczytać w artykule o 10 trendach w czasach koronawirusa, przed pandemią niecałe 5% pracowników w Polsce regularnie wykonywało swoją pracę z domu. Obecnie, zgodnie z danymi zawartymi w raporcie przygotowanym przez GfK, pracę zdalną wykonuje 17% respondentów, a jak wynika z raportu Domodi, ponad połowa z osób pracujących zdalnie jest zadowolona z takiej formy pracy. Co oznacza to w dłuższej perspektywie?

Prawdopodobnie wiele osób, które odnajdują się w takim trybie pracy, po pandemii będzie chciało w dalszym ciągu – w całości lub chociaż w jakiejś części – wykonywać swoje obowiązki zawodowe bez wychodzenia z domu. Będzie to dla nich zarówno wygoda, jak i bezpieczeństwo.

Pracownik zdalny może być także dużym atutem dla sceptycznych do tej pory pracodawców, którzy w ostatnim czasie zostali zmuszeni do obdarzenia swoich pracowników większym zaufaniem w kontekście telepracy. Dlatego łatwiej będzie nam wywalczyć możliwość wykonywania obowiązków zawodowych w domu (częściowo i w całości).

Poza tym, każdy pracownik, który nie musi mieć zapewnionej przestrzeni w biurze to duża oszczędność dla pracodawcy, a w czasach kryzysu jest to niezwykle istotny aspekt. Mniejsza liczba pracowników w biurze to nie tylko możliwość ograniczenia przestrzeni biurowej, ale także niższe koszty eksploatacyjne. Jeśli ten trend się utrzyma i przynajmniej połowa z osób, które pracują dziś zdalnie będzie pracować tak nadal, będzie miało to wpływ na wiele branż i zachowań biurowych, nie mówiąc już o wynajmie powierzchni biurowej.

Nowa normalność, czyli… na wakacje z najbliższą rodziną samochodem

Po raz kolejny powołując się na dane z raportu „Jaka będzie Polska po epidemii” możemy zauważyć, że naszą nową normalnością stanie się również wypoczynek w kraju oraz ograniczanie wyjazdów. Zgodnie z raportem, jedynie 40% badanych zdecyduje się na wyjazd  w czasie urlopu, z czego 14,3% osób to respondenci, którzy zamierzają udać się za granicę. Co ważne, prawie co piąty badany zadeklarował, że z powodu pandemii zrezygnował ze swoich planów wyjazdowych. 

Plany wyjazdów po epidemii

Planuje wyjazd wypoczynkowy za granicę
Planuje wyjazd wypoczynkowy w Polsce
Planowało wyjazd, ale już nie ma takich planów
Nie planuje i nie planowało wyjazdu wypoczynkowego

Jest to wyraźna zmiana względem lat poprzednich. Według danych CBOS, w 2018 roku na wyjazd wypoczynkowy zdecydowało się aż 60% respondentów, a w 2019 roku wyjazd planowało ⅔ Polaków. 

Wakacje będziemy częściej spędzać też z najbliższą rodziną, a rzadziej z dalszymi znajomymi, mając cały czas na uwadze nasze bezpieczeństwo. Również z tego względu w miejsca wypoczynku udamy się prywatnym samochodem, a nie pociągiem, samolotem czy busem.